Firma chce zaspokoić najbardziej wymagających miłośników białego szaleństwa, łącząc tradycyjną ochronę oczu z mikroskopijnym wyświetlaczem. Dzięki goglom przyszłości narciarze będą mogli poczuć się, jak w kokpicie samolotu. Zamontowany na głowie przekaźnik, będzie stale transmitował i wyświetlał dane bazujące na technologii GPS i zachowaniu posiadacza. Wyświetli najważniejsze dane o naszym zjeździe. Można więc będzie nie tylko sprawdzić z jaką prędkością jedziemy, ale również jak długo trwał nasz ostatni zjazd.
Oprócz tego gogle będą wyposażone w stoper i lokalizator GPS, który umożliwi ustalenie dokładnej pozycji i pokieruje odpowiednią trasą. W przygotowaniu jest również funkcja pozwalająca na zlokalizowanie towarzyszy i nawiązanie z nimi komunikacji.
Mały wyświetlacz ma być umieszczony w takim miejscu, aby nie przeszkadzać użytkownikowi. Jego przekątna ma wynosić 15mm. Ekranik w goglach będzie mógł wyświetlać informacje takie jak: mapa stoku z zaznaczonym miejscem, w którym użytkownik aktualnie się znajduje, prędkość chwilowa oraz wysokość skoków, a także aktualną temperaturę oraz wysokość, na której się znajdujemy. A wszystko to, dzięki modułowi GPS, który będzie pomocny także w czasie lawiny czy wypadku. Wyśle wówczas informację, gdzie dany użytkownik się znajduje. Dzięki nadajnikowi GPS nie zgubimy się w terenie. Okulary mają ważyć nie więcej niż 120 gram.
Gogle będą mogły łączyć się za pośrednictwem bluetooth z telefonami komórkowymi, u
możliwiając odbieranie połączeń (nazwa kontaktu będzie wyświetlana) a nawet czytanie smsów bez konieczności wyciągania telefonu z plecaka. Projektanci starają się również opracować system, dzięki któremu urządzenie będzie w stanie powiadomić narciarza o położeniu jego znajomych na stoku.
Obraz rzutowany na szybkę narciarskich gogli to najnowszy krzyk mody za oceanem. U nas ma być dostępny już niedługo.
Być może tak będziemy widzieć w goglach przyszłości:






























