Obecnie na Podhalu działa jedynie kilka stoków a wszystkie są w większości sztucznie naśnieżane. Pierwsi narciarze pojawili się w Białce Tatrzańskiej. W Białce bez zaskrzeń, ale na sztucznej nawierzchni zjeżdżać można w ośrodkach w Bani, Kaniówce, oraz na Kotelnicy.
W samym Zakopane, gdzie np. Nosal działa już od 25 listopada lecz nawet to nie przyciąga narciarzy. Zbyt duże koszty wyprodukowania śniegu przy znikomych lub zerowych opadach przekraczają możliwości mniejszych ośrodków stąd wiele z nich przesuwa termin rozpoczęcia sezonu na styczeń.
Wielu właścicieli małych stoków orczykowych i oślich łączek jeszcze nie liczą strat, ale z pewnością będą one znacznie wyższe w porównaniu z poprzednim rokiem. Średnio będzie to nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych więce niż w grudniu 2010 roku. Górale jak zwykle wróżą srogą zimę w Tatrach, ale właściciele ośrodków mają nadzieję, że to właśnie święta i sylwester nieco złagodzą brak warunków narciarskich i zrekompensują trudny początek sezonu.





























