Polki pobiegły w składzie: Krystyna Pałka, Magdalena Gwizdoń, Weronika Nowakowska, Agnieszka Cyl. W ostatnim nasze panie miewały duże problemy ze strzelaniem i efektem tego były karne rundy pokonywane zarówno w trakcie biegów indywidualnych, jak i sztafetowych, gdzie nie pomagało nawet dobieranie pocisków. Jednak tym razem reprezentantki naszego kraju nie musiały biec karnych rund. Dzięki temu zdołały zając bardzo dobre szóste miejsce. Trzeba przyznać, że miały dużą stratę do zwycięskich Rosjanek, ale coraz lepsze wyniki mogą jedynie cieszyć.
Z przodu do końca nie brakowało emocji związanych z walką o miejsca na podium. Jako pierwsza po ostatnim strzelaniu na trasę wyruszyła Olga Zajcewa i zdołała utrzymać kilka sekund przewagi. To pierwsze zwycięstwo Rosjanek w sztafecie w obecnym sezonie – poprzednio w Oestersund mogły cieszyć się z drugiego miejsca. Rosjanki przystąpiły do sztafety w składzie: Swietłana Slepcowa, Anna Bułygina i Jana Romanowa. Za plecami triumfatorek ze stratą 3,6 sekundy finiszowała Sandrine Bailly, która zapewniła drugie miejsce Francuzkom, a trzecia była Szwedka Helena Jonsson, liderka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
W Hochhfilzen rozegrana została również męska sztafeta. W sztafecie 4x7,5 km zwyciężyła reprezentacja Austrii, która wyprzedziła drugą Rosję o blisko 26 sekund. Tuż za rosyjską sztafetą na mecie zameldowała się kadra Niemiec. Polska reprezentacja w składzie Łukasz Witek, Łukasz Szczurek, Tomasz Sikora oraz Mirosław Kobus zajęła bardzo słabą, dwudziestą drugą pozycję. Na pewno Polaków było stać na o wiele lepszy wynik. Niestety słabe strzelanie oraz jeszcze gorszy bieg spowodował walkę z takimi biatlonowymi "potęgami" jak Łotwa czy Ukraina. Dopóki w naszej kadrze nie będzie jeszcze trzech przyzwoitych zawodników, dopóty nie zaistniejemy w sztafetach.





























