Wszystko to spowodowane jest tym, iż nie doszło do porozumienia między współwłaścicielem kolei krzesełkowej na Nosalu a Centralnym Ośrodkiem Sportu. Właściciele kompleksu narciarskiego na Nosalu poinformowali, że ośrodek sportowy rości sobie pretensje do zbiornika wodnego w Kuźnicach. Właściciele trasy czerpią z niego wodę do naśnieżania stoku. W związku z tym najdłuższa trasa narciarska biegnąca spod samego szczytu wzdłuż kolejki krzesełkowej nie będzie przygotowana przed zimą. Właściciele równocześnie zapewniają, że jeśli tylko pogoda pozwoli inne wyciągi orczykowe będą działać bez przeszkód.
Najdłuższa trasa pod Nosalem to jedna z legend Zakopanego. Funkcjonowała od ponad 40 lat, a ponieważ jest niezwykle wymagająca rozegrano na niej wiele zawodów narciarskich. Dlatego też w mediację pomiędzy COS i właścicielami ośrodka chcą włączyć się władze Zakopanego.
W tym roku miną cztery lata od rozpoczęcia sporu między rodziną Byrcynów a Polskimi Kolejkami Linowymi (PKL). Efektem kłótni jest zamknięcie trasy narciarskiej na Gubałówce. W połowie grudnia 2005 roku PKL wstrzymały kursowanie wagoników kolejki na Gubałówkę na mocy sądowego orzeczenia, które stwierdzało, że PKL bezprawnie korzysta z prywatnych działek Byrcynów. Sąd również nakazał demontaż urządzeń do sztucznego naśnieżania. Od tego czasu PKL próbują przekonać Byrcynów do podpisania umowy, która umożliwiłaby ponowne otwarcie trasy narciarskiej na Gubałówce. Firma proponuje właścicielom działek wejście do spółki, ale Byrcynowie przez ostatnie cztery lata nie byli chętni do współpracy z PKL-em.
Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie spory w końcu się zakończą i miłośnicy białego szaleństwa będą mogli korzystać ze stoków.





























