- Czuję silną potrzebę rywalizacji, chcę się wreszcie sprawdzić z najlepszymi i zobaczyć, w jakim miejscu jestem. Moim celem jest medal na igrzyskach w Vancouver. Brązowy i srebrny mam z Salt Lake City. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, zamierzam walczyć o złoto- stwierdza Małysz.
Pomimo ponad miesięcznej przerwy w skokach i treningach, wywołanej kontuzją polski skoczek jest zmotywowany do walki. - Głowa pracowała, cały czas myślałem o skokach. Gdybym sobie olał treningi, przestałoby mi się chcieć. A tak motywacja jest ogromna – tłumaczy czterokrotny triumfator PŚ.
Poza tym Małysz trenował indywidualnie pod okiem swojego osobistego trenera – Lepistoe. Dodatkowym atutem Małysza w czasie igrzysk olimpijskich ma być miejsce rozgrywanych zawodów. Mianowicie w Kanadzie naszemu orłowi zawsze bardzo dobrze się skakało. Na nadchodzące zawody Pucharu Świata Małysz znie stawia sobie żadnych założeń. Chce jedynie sprawdzić formę swoją i innych zawodników.
Drugim polskim skoczkiem, który ma szansę zaistnieć na olimpiadzie jest Kamil Stoch. Młody skoczek uważa, że miejsce w pierwszej piętnastce jest realne. Marzy mu się również medal w konkursie drużynowym. Podkreśla, że atmosfera w zespole jest bardzo dobra i to powinno przełożyć się na dobre wyniki.
Marcin Bachleda od lat próbuje zawitać do światowej czołówki. Dużo lepiej idzie w zawodach Pucharu Kontynentalnego, w którym już 13-krotnie stawał na podium. Zawodnik ma nadzieję, że w tym sezonie wreszcie zawita do czołówki i będzie regularnie skakał podczas zawodów. Podkreślił również, że chciałby, aby nadchodzący sezon 2009/2010 był jego najlepszym w karierze.
Z kolei najmłodszy zawodnik w kadrze skoczków – Krzysztof Miętus – ma nadzieję, że będzie w stanie oddać solidne, równe skoki, które pozwolą mu na zakwalifikowanie się w czasie zawodów do 30. najlepszych zawodników.
Wszyscy zawodnicy podkreślają, że dobrze przepracowali okres przygotowawczy i mają nadzieję, że sezon 2009/2010 w Pucharze Świata będzie należał do polskiej reprezentacji.





























