Zdaniem Wikoli główna walka rozegra się pomiędzy dwoma obecnie najlepszymi skoczkami dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim, wicemistrzem i brązowym medalistą mistrzostw świata, trzecim zawodnikiem Turnieju Czterech Skoczni, Pucharu Świata w skokach oraz PŚ w lotach w sezonie 2006/2007 i jedenastokrotnym triumfatorem zawodów zaliczanych do klasyfikacji Pucharu Świata Szwajcarem Simonem Ammanem i zdobywcą Pucharu Świata e skokach narciarskich 2008/2009 i mistrz świata w lotach narciarskich Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem. Czarnym koniem według niego będzie brązowy medalista olimpijski z Turynu z 2006 roku, dwukrotny brązowy medalista MŚ oraz dwukrotny złoty medalista Mistrzostw Świata w lotach narciarskich Norweg Bjoern Einar Romoeren .
-Moim zdaniem wygra Szwajcar, który wpisze się również do historii jako pierwszy zwycięzca z tego kraju w 57-letniej historii imprezy - stwierdził Wirkola. - Mam również trzeciego faworyta. Jest nim Bjoern Einar Romoeren, który obecnie znajduje się w bardzo dobrej formie i może zaskoczyć wszystkich. To mój czarny koń. W tym turnieju skoczkowie budują napięcie z konkursu na konkurs, skacząc na czterech różnych obiektach. Ta forma imprezy bardzo pasuje Romoerenowi, który jest co prawda nieco nierówny, lecz kiedy znajduje się w najlepszej psychicznie formie i panuje nad nerwami, nikt nie jest w stanie z nim wygrać – dodaje.
Norweski skoczek udowodnił, że jest w znakomitej formie i wciąż się liczy w walce o medale, ponieważ podczas zawodów był najlepszy w Kuusamo i drugi w Engelbergu. Jego dobre starty, to wynik znakomitego przygotowania, a jednocześnie zmiany mentalnej, ponieważ Romoeren uwierzył, ze znów może wygrywać.
- Bardzo intensywnie trenowałem latem. Już w Kuusamo poczułem, że wracam do czołówki. Pomimo że zająłem dalsze miejsca w Lillehammer, to z samych skoków byłem zadowolony. Znalazłem błędy i je przeanalizowałem. Drugie miejsce w Engelbergu pokazało, że mój plan treningowy zaczyna przynosić efekty.





























