-Tak naprawdę nie było problemu z wyborem. Tę dwunastkę mieliśmy na oku już wcześniej, teraz chcieliśmy tylko potwierdzić ich formę w skokach z niższych rozbiegów - wyjaśnia nam trener kadry Łukasz Kruczek.
Pomimo tego, że skład jest już gotowy, to selekcjoner polskich skoczków ma nie lada dylemat, ponieważ nie będzie mógł wystawić 12 skoczków w oba dni zawodów. Na pierwszy rzut zapewne pójdą najlepsi zawodnicy z Adamem Małyszem na czele.
-Plan minimum to jak zawsze trójka skoczków w pierwszej trzydziestce. Ale powtarzam: to minimum. Chłopcy doskonale znają Wielką Krokiew i jeśli będą skakać na miarę możliwości, to będzie lepiej - przekonuje Kruczek, który wczoraj pilnie obserwował zawodników.
- Najlepiej zaprezentowali się bracia Grzegorz i Krzysztof Miętusowie. Solidne skoki oddał też Kamil Stoch- zdradza szkoleniowiec.
Łukasz Kruczek nie ukrywa, ze stawia także na młodszych skoczków wśród nich na Klemensa Murańka okrzyknietego „złotym dzieckiem" polskich skoków, który już raz startował w Zakopanem i na Tomislawa Tajnera.
- Klimek wygrywa zawody Pucharu FIS, wybija się wśród młodzieży. Pierwsza próba nie wyszła, ale to było dawno. Dzisiaj Murańka jest mocniejszy fizycznie i ma doświadczenie – tłumaczy soja decyzję Kruczek.
Polskim skoczkom życzymy powodzenia w zbliżającym się konkursie Pucharu Świata w Zakopanem i udanych wystepów.





























