Przed przyjazdem na zawody Sikora trenował formę w oddalonym o blisko 1000 km fińskim Muonio, a wcześniej we włoskim Val Senales. Jednak jego przygotowania były dobierane z myślą o starcie w igrzyskach olimpijskich w Vancouver.
- Puchar schodzi na drugi plan, ale muszę w nim dobrze startować, żeby zdobyć minimum olimpijskie i nabrać pewności siebie. Wszystko, co zdobędę w PŚ, będzie bonusem – tłumaczy Sikora.
Podobnego zdania jest trener kadry Roman Bondaruk, który podkreśla, że tegoroczne wyniki na otwarcie sezonu nie będą takie ważne. Wszystko jest podporządkowane igrzyskom w Vancouver, które zaczynają się 12 lutego. - Forma ma być w lutym, teraz może być nieco słabiej stwierdza szkoleniowiwec. Jego zdaniem Sikora ze względu na igrzyska olimpijskie nie wystartuje we wszystkich zawodach w styczniu. Prawdopodobnie odpuści sobie PŚ w Ruhpolding (11-17 stycznia), zamiast tego pojedzie na przedolimpijskie zgrupowanie. Tuż przed igrzyskami ma też wystartować w Kanadzie w zawodach PŚ w biegach narciarskich. - Żeby było to możliwe, Tomek w Muonio, mimo choroby, musiał pobiec w biegu FIS. Potrzebował punktów i licencji, aby móc startować z biegaczami - wyjaśnia trener.
Cztery dni temu Polak startował w biegu testowym i zajął trzecie miejsce. Sikorę wyprzedzili Słoweniec Peter Dokl i Szwed Carl Johan Bergman - Biegowo było prawie idealnie, gorzej na strzelnicy. Słoweniec miał czyste konto, a Szwed też biegł wolniej od Tomka, ale lepiej strzelał - opowiada Bondaruk. Sikorę usprawiedliwia częściowo to, że testował różne rodzaje amunicji- ocenia trener kadry Roman Bondaruk.





























