- Mamy wyrównaną grupę, w której panuje świetna atmosfera i sportowa rywalizacja. Atakujemy ławą – stwierdził Tajner, po tym, jak w niedzielę w Lillehammer po raz pierwszy w historii PŚ czterech Polaków znalazło się w czołowej "15". Gdyby były to zawody drużynowe, biało-czerwoni byliby zdecydowanie najlepsi. - Adam i Kamil Stoch są na krzywej wznoszącej, co widać gołym okiem. Oni powinni jeszcze pójść w górę.- dodał.
Prezes PZN wiedział, że nasi zawodnicy dobrze się przygotowali do startu w zawodach PŚ. Jednak nie sądził, że zajmą czołowe miejsca. -Cztery miejsca w czołowej "15", jak w niedzielę w Lillehammer, przeszły moje oczekiwania. Zresztą chyba nikt się tego nie spodziewał - stwierdził Apoloniusz Tajner.
Zdaniem Tajnera nie jesteśmy tak mocni, aby takie dobre wyniki zdarzały się w każdych zawodach, ale powinniśmy być dumni z powodu występu młodych skoczków, którzy zrobili ostatnio spore postępy. Jednak teraz głównym zadaniem dla wszystkich skoczków jest stabilizacja formy po to, aby w nastepnych zawodach skakać równo i dobrze.
Według prezesa Polskiego Związku Narciarskiego oprócz czterech Polaków, którzy znaleźli się w czołowej „15” są i inni, którzy czekają na swoja szansę. - Jest w tym gronie m.in. młodszy brat tak dobrze skaczącego Krzysia Miętusa - Grzegorz, jest Dawid Kubacki, jest Maciej Kot. Nie wolno zapominać też o Rafale Śliżu i Stefanku Huli. Na razie są nieco z tyłu, ale też ciężko pracują i w każdej chwili mogą zastąpić kogoś, komu przytrafi się dołek. W każdym razie trenerzy mają z kogo wybierać-stwierdza Apoloniusz Tajner.





























