-Jak wychodzimy na start, to zawsze walczymy na całego. Ale nie jest tak, że za wszelką cenę musimy tu wygrać. Nie patrzymy na klasyfikację generalną. Każdy start jest tylko przygotowaniem do igrzysk olimpijskich- stwierdza trener „Królowej nart”.
Obecnie polska biegaczka przygotowuje się do sobotniego i niedzielnego startu w Pucharze Świata w Davos, w którym będzie walczyć o punkty. Pomimo, że podczas biegu w Kuusamo się przewróciła i poobijała to mocno trenuje, aby odzyskać formę i dobrze wypaść podczas zbliżających się zawodów. -Po wywrotce nie ma już śladu. Justyna o wszystkim zapomniała i zabrała się do pracy. Mocno trenowaliśmy i sprawdzaliśmy różne narty-tłumaczy trener Aleksander Wierietielny.
Davos to nie jest ulubiona trasa dla polskiej zawodniczki, ponieważ podbiegi są niezbyt długie i nie bardzo ciężkie. Jednak ona będzie walczyć o dobre miejsce. Dla niej bowiem, to będzie dobry sprawdzian przed igrzyskami olimpijskimi w Vancouver.
Trenera Justyny Kowalczyk nie przejmują uwagi działaczy sportowych na temat tego, że Polka nie powinna brać udziału w sprincie na olimpiadzie, bo jest za słaba. On twierdzi cos zupełnie przeciwnego. - Jest mocna we wszystkim i na igrzyskach będzie biegała to, co my chcemy, a nie to, co chcą działacze. Jeśli tylko ze zdrowiem będzie wszystko w porządku, w Vancouver pobiegnie wszystkie dystanse oprócz sztafety sprinterskiej- stwierdza Wierietielny.





























