Od samego początku Polka narzuciła wielkie tempo i nie myślała je zwalniać. Wprost przeciwnie, im biegła dalej, tym jej przewaga rosła. Pierwszą cześć trasy nasza zawodniczka pokonała w rewelacyjnym czasie. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu, po pokonaniu 2,2 km Kowalczyk miała 6,4 s przewagi nad Majdic i 7,8 s nad Norweżką Kristin Stoermer Steirą. Follis była piąta ze stratą 12,8 s.
Kowalczyk biegła doskonale, ponieważ na kolejnym punkcie pomiaru czasu (3,1 km) powiększyła przewagę nad rywalkami. Zawodniczka AZS AWF Katowice nad drugą Aino Kaisą Saarinen miała 12,5 s przewagi. Tuż za nimi na trzeciej pozycji była znakomita Petra Majdic ze stratą 13 s. Follis do naszej biegaczki traciła 22,4 s.
Ostatnia część 5 km trasy to wielki pokaz znakomitej formy i talentu polskiej zawodniczki, ponieważ Kowalczyk dosłownie zdemolowała swoje przeciwniczki. Polka zwyciężyła z czasem 12.37,6. Drugie miejsce zajęła z wielką stratą 11.6 s do polskiej reprezentantki Finka Aino Kaisa Saarinen. Trzecie miejsce zajęła Słowenka Petra Majdic, która do Kowalczyk straciła 14,8 s. Follis bieg ukończyła na szóstej pozycji, tracąc do naszej biegaczki 27,3 s.
Po zakończeniu biegu polska biegaczka narciarska była w znakomitym humorze i dzieliła sie swoimi spostrzeżeniami. -"Piątka" klasykiem to moja ulubiona konkurencja. Lubię też biegać w Dobbiaco. To wszystko sprawiło, że czułam się dziś bardzo dobrze. W piątek dzień przerwy. Wykorzystam go na przemyślenie tego, co czeka mnie w sobotę w biegu ze startu wspólnego w Val di Fiemme. Jest wiele dziewcząt mogących powalczyć o końcowe zwycięstwo: Petra Majdic, Aino Kaisa Saarinen czy też Arianna Follis. Prowadzę, ale wszystko jest jeszcze możliwe-wyjaśniła Kowalczyk.
Przeciwniczki także były pod wrażeniem nokautującej ich Kowalczyk o czym mogą świadczyć słowa Słowenki wypowiedziane na mecie. - Justyna Kowalczyk nie dała nam szans. Urodziła się, by biegać ten dystans - stwierdziła zajmująca druga pozycję w klasyfikacji generalnej TdS Petra Majdic, która w czwartek była trzecia na mecie. Słowenka przyznała, że nie czuła się dobrze. - Bolały mnie nogi, a od początku trzeba było jechać "na maksa". Rzadko biegam sztafety, więc trudno mi było utrzymać ostre, równe tempo przez cały dystans - dodała Majdic.
Zdobywczyni Pucharu Świata (2008/2009), brązowa medalistka olimpijska z Turynu, podwójna mistrzyni świata i brązowa medalistka mistrzostw w Libercu (2009), wicemistrzyni świata juniorów, dwukrotna młodzieżowa mistrzyni świata wygrywając w szóstym etapie tegorocznego Tour de Ski pokazała, że jest mocna i będzie liczyć się w walce o olimpijskie podium.
Pani Justynie życzymy powodzenia i wielu dalszych sukcesów.





























