- Do ideału nam jeszcze daleko. Adam nie osiąga jeszcze najlepszych prędkości na progu i samo odbicie też można poprawić. Mamy nad czym pracować, ale szczyt formy ma przyjść na igrzyska olimpijskie w Vancouver i z tego będziemy rozliczani - stwierdził trener Lepistoe.
Zdaniem trenera polskiego skoczka dotychczasowe wyniki są zgodne z założeniami.- To nie jest przypadek. Chcieliśmy już w grudniu być w wysokiej dyspozycji, by uzbierać jak najwięcej punktów przed Vancouver i być w czołówce Pucharu Świata. Na tej podstawie ustalana będzie kolejność listy startowej w konkursach olimpijskich i chcemy, by Małysz skakał w podobnych warunkach, co najlepsi - podkreślił fiński szkoleniowiec.
Adam Małysz podkreśla, że pracuje nad pojedyńczymi elementami i stabilnością formy. -Staram się by skoki były powtarzalne, lecz jednocześnie poprawiam też detale. Z takim wymagającym trenerem jak Hannu zawsze tak będzie. Ale to dobrze, nie narzekam. Czasem ze zmęczenia nie wiem, co robię i nie zwracam uwagi na drobnostki, a Hannu zwraca mi uwagę na szczegóły- wyjaśnia Małysz.




























